Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kitchen stuff. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kitchen stuff. Pokaż wszystkie posty

24.03.2017

Zapiekanka łososiowa pod beszamelem

Tydzień bez makaronu to tydzień stracony! Jest Wielki Post, więc to idealne danie na bezmięsny piątkowy obiad. Dziś wystarczy niewiele produktów: makaron, pieczony łosoś, śmietana, masło i mąka.




Zapiekanka z łososiem pod beszamelem.

Składniki (3 porcje):

6-7 makaronowych gniazd
250g pieczonego łososia lub obranych brzuszków łososiowych
200g śmietany 12% lub 18%
1 łyżeczka posiekanego kopru
1 łyżka posiekanej natki pietruszki

Sos beszamelowy:

2 łyżki masła
2 łyżki mąki
ok. 1 szklanki ciepłego mleka
sól, pieprz
szczypta gałki muszkatołowej  

Na patelnię wylewam wiejską śmietanę, dodaję posiekany koper i delikatnie podgrzewam by nic się nie zważyło. Gdy śmietana jest ciepła dodaję ugotowany wcześniej makaron i jeszcze chwilę podgrzewam. 
Na drugiej patelni rozpuszczam masło i powoli dodaję mąkę, nieustanie mieszając. Gdy cała mąka połączy się z masłem dolewam mleko i "rozpuszczam" wszystko by powstał sos. Jeśli nie macie wprawy z beszamelem i boicie się, że powstaną grudki proponuję mieć pod ręką malakser. Gdy tylko stracicie kontrolę nad konsystencją wrzućcie wszystko szybko do robota kuchennego. Parę "bziuk-bziuków" ostrzami powinno pomóc i uratować sos. Mnie raz z opresji wyciągnął robot i sos był jedwabisty. Doprawiamy solą, pieprzem i startą gałką. 




Piekarnik nagrzewam do 200 stopni, ale tylko od góry. Możecie też użyć opcji grill, która ładnie zrumieni naszą zapiekankę. 
Do naczynia żaroodpornego wrzucam makaron wcześniej podgrzany ze śmietaną. Następna warstwa to kawałki pieczonego łososia. Na koniec wylewam beszamel. 
Całość zapiekam około 10 minut tak by góra naszego dania była przypieczona. 





19.08.2016

Better small fish than an empty dish...

Pisałam już nie nie raz, że zeszło mi kilka lat nim pokocham ryby. Wcześniej była to moja zmora piątkowych wizyt u babci. Moja córa uwielbia ryby, więc coraz częściej je kupuję. Dziś przepis na kotlety rybne z miruny.  

Miruna to jedna z moich ulubionych ryb, jest mięsista i bardzo smaczna.

Składniki (na 5 kotletów):

2 średnie płaty miruny
3 ugotowane, utłuczone ziemniaki
1 jajko
1 szalotka
1 łyżka posiekanego kopru
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
bułka tarta do obtoczenia
sól
pieprz

Utłuczone ziemniaki łączymy z wcześniej uparowaną rybą. Nie mielę ryby w mikserze tylko rozdrabniam widelcem, lubię jak czuć większe kawałki. Dodaję jajko i podsmażoną, posiekaną szalotkę. Doprawiamy solą, pieprzem, koprem i natką pietruszki. Formujemy kotleciki, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na oliwie czy oleju. 


Kotleciki są naprawdę pyszne, pasuje do nich świeża sałatka z pomidorków koktajlowych. 




1.08.2016

Light potato mayonnaise

Majonez to pyszna sprawa! Ja osobiście uwielbiam. Niestety w 100 gramach majonezu jest aż 680 kalorii. Postanowiłam go mocno odchudzić. Jak zachować konsystencję i smak zbliżony do majonezu? Wybrałam ziemniaki, zblendowane są ciapkowate, a więc idealne by zrobić gęsty sos.

Co potrzebujemy:

2 średnie ziemniaki
1/4 szklanki mleka
2 łyżki serka homogenizowanego naturalnego
1,5 łyżki octu jabłkowego
1,5 łyżki rozpuszczonego oleju kokosowego 
mały ząbek czosnku
1/2 łyżeczki musztardy Colman's (jest bardzo ostra, zwykłej musztardy możecie dodać więcej)
sól
pieprz


Ziemniaki ugotowałam w parowarze i jeszcze ciepłe zblendowałam, podobno zimne nie tworzą tak idealnie kremowej konsystencji. Dodałam ząbek czosnku, 2 łyżki serka homogenizowanego naturalnego. Serek zawiera dużo białka, więc jest dobry dla osób, które są na diecie. A jeśli zawartość tłuszczu kogoś w serku homo odstrasza, zawsze można wybrać jogurt naturalny. Zblendowane ziemniaki będą dość gęste dlatego też dolałam 1/4 szklanki mleka. Ocet jabłkowy jest wskazany przy odchudzaniu i nadaje majonezowego posmaku. A olej kokosowy to pogromca sadełka na brzuchu. Dodając go nie tylko zapewniamy sobie utratę oponki, ale i polepszamy konsystencję majonezu. Jest naprawdę pyszny!


100 gram ugotowanych ziemniaków to raptem 75 kalorii, 1,5 łyżki oleju kokosowego to 202 kalorie, 2 łyżki serka to 35 kalorii, a 1/4 szklanki mleka 0,5% to tylko 20 kalorii. Razem to 332 kalorie w ponad 100 gramach! 


Ziemniaczany majonez ma połowę mniej kalorii i nie są to puste kalorie. Teraz można jeść i nie mieć wyrzutów sumienia! :) 
Można go dodać do sałatki, albo dokroić ogórków i zrobić coś na podobiznę sosu tatarskiego. Będzie idealny dla wegetarian, którzy nie jedzą jajek. A jeśli serek homo zamienimy na tofu i użyjemy mleka roślinnego mamy idealny wegański majonez!


4.07.2016

Free graphics

Ostatni tydzień upłynął mi pod hasłem "kuchennych metamorfoz". Zakasałam rękawy i sama bez żadnej męskiej pomocy umalowałam meble w kuchni. Być może niebawem wrzucę Wam kilka zdjęć "przed" i "po", bo różnica jest ogromna. Poza zmianą okropnej wenge na czystą biel pojawiły się grafiki.

Pisałam Wam już, że uwielbiam szyć, robić zdjęcia, pisać, malować, ale też bardzo lubię tworzyć grafiki. W wielu wnętrzarskich sklepach możecie je kupić, najczęściej za niemałe pieniądze. Ja postanowiłam zrobić je sama w programie graficznym. To dość proste gdy się ma dobrą wersję np. photoshop'a. Co nam potrzeba? Fajne czcionki i jeszcze fajniejsze hasła. 

Chciałam się z Wami podzielić swoimi plakatami, które najlepiej pasują na kuchenne ściany. Na razie obrazki są skopiowane z darmowych grafik dostępnych w internecie. Ale czekam na swój tablet graficzny, więc następne będą już z moimi własnymi rysunkami. Postaram się co jakiś czas wrzucać dla Was darmowe plakaty prosto do druku. Enjoy!




Tutaj możecie ściągnąć grafiki w dużych rozmiarach, polecam drukować w rozmiarze 210 x 297 mm czyli popularne A4.




26.06.2016

Seasoning sauce

Sprawdzaliście kiedyś co kryje się w bardzo znanej płynnej przyprawie? Te zgrabne buteleczki z żółtą nalepką zawierają głównie wodę, sól, glutaminian monosodowy (5'rybonukleotydy disodowe), ocet, glukoza, aromaty no i czasem przy dobrych wiatrach pojawia się wyciąg z lubczyku. O takie to cudo w płynie. Zero warzyw, czysta chemia. 

Postanowiłam zrobić swoją własną przyprawę w płynie na bazie warzy. Mega mocny bulion, pachnący lubczykiem. W internecie przepatrzyłam kilka przepisów, ale żaden mnie nie zadowolił. Dlatego też wymyśliłam swój własny.

Wytrawny smak lubczyku idealnie nadaje się do stworzenia domowej "maggi". Dlatego też ogołociłam dwa krzaki w ogrodzie u teściów i zabrałam się do roboty!


Składniki na 1 litr przyprawy:

1,5 litra wody
około 10 gałązek lubczyku
pęczek natki pietruszki
2 marchewki (bulion nie może być zbyt słodki, ma mieć wytrawny smak)
2 pietruszki
1/4 dużego selera
1 cebula
5 liści laurowych
6 ziaren ziela angielskiego
2 łyżki soli
15 ml sosu sojowego


Na początek opalamy cebulę. Podpalona smakuje duże lepiej. Lubczyk i pietruszkę wiążemy sznurkiem by nam nie pływały po całym garnku i by bulion był klarowny. Wszystkie warzywa, liście laurowe, ziele angielskie wrzucamy do garnka i zalewamy 1,5 litra wody. Podczas gotowania trochę wyparuje, powinno nam zostać około 1 litra gotowej przyprawy.


Całość gotujemy dość długo na bardzo małym ogniu. U mnie pyrkotało około 3 godzin. Oryginalna przyprawa jest mocno słona, dlatego by zbliżyć się do smaku wsypałam 2 czubate łyżki soli. 
Zawsze jak zamawiam sushi dodają sos sojowy, którego ja osobiście nie używam jedząc moje ulubione futomaki i w szufladzie mam pełno tych małych buteleczek. Dodałam jedną tj. 15 ml sosu. Kolor i smak idealnie się nadaje do naszej domowej "maggi". 

Na koniec odcedzony i wystudzony aromatyczny bulion lubczykowy wlewamy do woreczków na lód i zamrażamy. Gdy następnym razem będziecie robić domowy rosół dodajcie jedną kostkę, która nie ma w sobie grama chemii. 


P.S Lubczyk to dość mocny afrodyzjak także nie musicie poprzestawać tylko na rosole ;) If you know what I mean.... heh


19.06.2016

Rose petal jam

Słoneczny czerwiec to idealny czas na utarcie konfitury z płatków róż. Mam to szczęście, że w ogrodzie mojego wujka, rośnie piękna róża stulistna. Po czym poznać różę, którą można spożywać? Po pierwsze nie może być pryskana. Po drugie, musi pachnieć jak pączek, a raczej jak nadzienie z pączka :)



Ja nie myję pąków, ale dobrze jest je otrzepać by na pewno nie było na nich małych robaczków. Z płatków odcinamy białe końcówki, które są gorzkawe. I właściwie tyle całego przygotowania. Teraz tylko wystarczy dodać cukier i zakasać rękawy do ucierania. Polecam moździerz lub makutrę jeśli macie plany na duże ilości.

Składniki:

płatki róży np. stulistnej lub francuskiej 
cukier biały lub trzcinowy
sok z cytryny

Nie będzie to zbyt precyzyjny przepis, ponieważ robiłam go "na oko". Ale podobno jest zasada 2 razy tyle cukru ile ważą płatki. Myślę, że jak zaczniecie ucierać to będziecie widzieć ile jeszcze cukru będzie Wam potrzeba. Na koniec dodajemy sok z cytryny, według uznania, kropelka po kropelce by konfitura nie była zbyt kwaśna.



Jeśli macie plany na zawekowanie konfitury w słoiczku, lepiej jest użyć kwasku cytrynowego (niestety). Dłużej zachowa świeżość. A jak zawekować? Słoik zalać gorącą wodą by nabrał temperatury, wylać wrzątek i od razu włożyć różany dżem do środka, zakręcić i mieć nadzieję, że się zassie :) 


U mnie została od razu zjedzona. Zapach unosił się w kuchni przez kilka godzin. Różana kanapka to coś wyjątkowego, czyste lato na talerzu. 


Jeśli zostaną Wam główeki róż, można je wsadzić do głębokiego talerza napełnionego wodą i zrobić pływający bukiet na stół. Dosypując łyżeczkę cukry do wody, kwiaty tak szybko nie zwiędną.



11.06.2016

Baked sweet patato and benedict egg

"Ziemniaki z jajkiem sadzonym, Beatko" - to stała odpowiedz mojego wujka na pytanie cioci co dziś zrobić na obiad. To taki polski, piątkowy klasyk na równi z rybą w panierce. Czyż nie?

Ja dziś zaproponuję Wam wersję deluxe czyli ziemniaki zamienimy na bataty, a sadzone na jajko w koszulce polane sosem holenderskim i udekorowane chipsem z szynki szwarcwaldzkiej. 

Potrzebne składniki na 2 porcje:

2 duże bulwy batatów
4 łyżki oleju rzepakowego
przyprawa do ziemniaków
sól, kolorowy pieprz
gałązki świeżego rozmarynu


Bataty inaczej zwane słodkimi ziemniakami mają wiele właściwości. Są bogate w beta-karoten co zmniejsza ryzyko zachorowania na raka piersi. A osoby cierpiące na cukrzycę powinny na stałe włączyć je do swojego menu. 


Nieobrane, ale dobrze umyte bataty kroimy na 1,5cm słupki. Polewamy olejem rzepakowym i posypujemy przyprawami. Ja użyłam gotowej przyprawy do ziemniaków, kolorowego pieprzu oraz soli morskiej. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200°C, pieczemy ok. 35 minut, zmniejszając temperaturę do 180°C.  Na ostatnie 5 minut wsadzamy dwa cienkie plastry szynki szwarcwaldzkiej ułożone na pergaminie by zrobiły się chipsy, którymi przystroimy jajko.

W między czasie gotujemy wodę na jajko w koszulce. YouTube to kopalnia filmików, gdzie znajdziecie jak sobie poradzić z tym, niełatwym na pierwszy rzut oka, zadaniem. Moje jajko inspirowane jest tym po benedyktyńsku, dlatego też pojawił się sos holenderski, ale jeśli nie macie tyle czasu na zabawę w kuchni możecie pominąć ten krok.



Sos holenderski:

2 żółtka
70g masła klarowanego
1 łyżeczka soku z cytryny
sól, pieprz

Na przygotowaną wcześniej kąpiel wodną nakładamy miskę i wbijamy dwa żółtka. Ubijamy je energicznie, a następnie dodajemy roztopione, gorące masło i sok z cytryny. Gdy talerz się dobrze nagrzeje możecie go zdjąć by żółtka się nam nie ścięły. 


Na talerz wykładamy zapiekane, chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku frytki batatowe. Jajko w koszulce, polane sosem holenderskim i udekorowane szynkowym chipsem. By dopełnić całość pojawiła się również sałata z miodowo-musztardowym winegretem o którym pisałam TUTAJ

To na prawdę wersja deluxe. Koniecznie spróbujcie. Bon Appetit! 




9.06.2016

Frittata with smoked salmon and spinach

Łosoś to jedna z nielicznych ryb, które lubię. Całkiem niedawno przygotowałam na obiad zupę łososiową przepis możecie znaleźć TUTAJ. A dziś kawałki świeżego, wędzonego łososia norweskiego zatopione w roztrzepanych jajkach. Zapraszam Was na frittatę.


Uwielbiam włoską kuchnię. Mogłabym mieszkać w Toskanii w starym domku z szarej cegły z dużymi oknami i jadalnią ze stołem na 16 osób. W ogrodzie stałaby altana opleciona żywo zielonym bluszczem, gdzie mogłabym jeść makarony, bruschetty, frittaty i pić wino z winogron, które były skąpane w śródziemnomorskim słońcu. Bajka!

Frittata z łososiem norweskim i świeżym szpinakiem.

Składniki:

5 jajek
50g łososia norweskiego
150g świeżych liści szpinaku
1 łyżka mąki
2 łyżki śmietany 18%
1 łyżka masła klarowanego lub oliwy
100g mozzarelli 
4 pomidorki koktajlowe
ząbek czosnku
sól, pieprz


Na patelni podsmażamy liście szpinaku z czosnkiem, dodając łyżkę masła klarowanego. Po chwili liście powinny zwiędnąć i przejść aromatem czosnku. Jajka ubijamy ze śmietaną i niedużą łyżką mąki. Frittatę można robić bez mąki, ale ja lubię ją lekko zagęścić. Dodajemy sól i pieprz. Na dnie patelni lub naczynia żaroodpornego układamy połowę porcji szpinaku, kawałki łososia, pomidorki i mozzarellę, zalewamy jajkami. Na górę kładziemy drugą połowę naszych składników. Frittatę można podsmażyć na patelni przez chwilę, a następnie wsadzić do pieca nagrzanego do 180 stopni lub od razu wsadzić do pieca na ok. 15 minut.

Cudownie pulchna, lekka, idealna na niedzielne śniadanie lub jako przekąska, gdy przyjdą goście. 





6.06.2016

Rucola salad

Dziś coś dla miłośników rukoli potocznie w mojej rodzinie zwaną "mliczem" ;) A wiąże się z nią pewna historia. Parę lat temu pojechałyśmy z siostrą w odwiedziny do siostry (maślane masło?). Podróż dość długa, do Opola od nas jest jakieś 5 godzin. Po drodze zahaczyłyśmy o Częstochowę, sierpień więc pielgrzymki, korki, msza, trochę nam zeszło. Wieczorem witamy się już w tym urokliwym mieście zwanym stolicą polskiej piosenki, potwornie głodne, a tu na kolację, rukola z sosem czosnkowym... Zaczynamy jeść, naglę moja mała Sis pyta: A czego my tak w ogóle mlicz jemy?
I gdyby nie chwyt Heimlicha źle by było ze mną;) Nikt mnie tak nie potrafi rozśmieszyć jak moja mała Sis, jej stoicki sposób wypowiadania pewnych kwestii mnie osobiście bawi do łez. 



Ale wróćmy do sałatki. Rukola, winegret, miód, cud...

Składniki:

50g rukoli 
120g sera mozzarella 
3-4 kiśie pomidorków koktajlowych
50g polędwicy łososiowej
odrobina startego lub rozkruszonego grana padano 



Całym sekretem tej pysznej sałatki jest winegret. Miodowy z musztardowym posmakiem. Gęsty, złocisty, bez kropli wody. Wspomnę jeszcze o musztardzie, bo musztarda, musztardzie nie równa. Moim zdaniem najlepsza jest angielska Colman's, niestety nie jest łatwo ją dostać w Polsce, ale gdybyście mieli kiedyś okazję, polecam, wyjątkowa w smaku. Ja dziś użyłam równie smakowitego produktu. To musztardowo-figowy sos, idealny do mięs i serów. Ale jak się okazało i winegret nabrał bogatego smaku dzięki figowej nucie.

Winegret:

1 duża łyżka miodu spadziowego
2 łyżeczki  sosu musztardowo-figowego lub ostrej musztardy
1 łyżeczka octu balsamicznego
1 łyżeczka soku z cytryny
3 łyżki oleju rzepakowego
szczypta soli
świeżo zmielonego kolorowego pieprzu

Wszystko dokładnie i długo mieszamy, zbyt gęsty miód można lekko podgrzać. Sos jest gęsty i taki ma być, ma opleść rukolę, a nie spłynąć z niej.




Sałatę można podać jako przystawkę, polecam winegret rozsmarować na talerzu, wyłożyć rukolę, na górę pomidorki koktajlowe, porwaną mozzarelle i polędwicę łososiową. Wszystko polać gęstym winegretem. Wyjątkowy smak! 


28.05.2016

Czas Dobrego Sera - Sandomierz!

Uwielbiam Sandomierz, to właśnie tam za gówniarza jeździłam autostopem do koleżanki na wakacje. Cudowny czas, urokliwe miejsce, pełne kapliczek, kamienic, zieleni. Było mi niezmiernie miło móc powrócić tam dzisiaj na Festiwal Sera. 




Czas Dobrego Sera, bo taka jest dokładna nazwa festiwalu to dwa dni dla miłośników nieskończonych form mleka jak głosi plakat. Sandomierski rynek wypełniony po brzegi serami krowimi, kozimi, do wyboru do koloru. Sery nasze regionalne, ale i zagraniczne, z różnych zakątków Europy. Dodatkowo stoiska z miodami, oliwami tłoczonymi na zimno, wędzonych szynkami, winami i pachnącymi chlebami, które w promieniach słońca złociły się ciesząc oko.







Organizatorem całego zamieszania jest Slow Food Polska możecie znaleźć ich na facebooku. Ludzie pełni pasji do dobrego jedzenia. I to właśnie przy ich stoisku, jak dla mnie było najsmaczniej. Sery z Austrii, Szwajcarii, Francji, Włoch... Gouda dojrzewająca 22 miesiące, włoski grana padano, parmezan, cheddar, 10 miesięczny dziurawy ementaler. Pyszności! Myślę, że co bym nie napisała, ciężko będzie mi oddać jak cudowne smaki można było poznać dziś w Sandomierzu. 






A wina... Zachwalę Winnicę Modłę, naszą Ostrowiecką, założoną przez małżeństwo Anię i Tomasza Stolę w 2010 roku. Ich wina zdobywają medal za medalem. Ostatnio w Janowcu na Święcie Wina zdobyli aż trzy karty winnic Małopolskiego Przełomu Wisły. My skusiliśmy się na białe półsłodkie Buwjer, wyjątkowe w smaku! Butelka już się chłodzi, bo dziś czeka nas romantyczny wieczór we dwoje... Tylko my, wino, przepyszne sery i Frank Sinatra z winyla. 


Jakby ktoś nabrał ochoty na te wszystkie pyszności o których dziś mowa to Czas Dobrego Sera będzie jeszcze jutro, polecaaam!



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...